Bałkany
mają to do siebie, że ludzie tu po prostu lubią sobie pogadać… Dlatego na
powitanie nie wystarczy proste „dzień dobry”. Jedyną wymówką, żeby nie zamienić
paru zwyczajowych słów jest pośpiech, ale tylko gdy NAPRAWDĘ NAM SIĘ SPIESZY.
Pamiętając, że na południu nikomu zazwyczaj aż tak się nie spieszy („avash
avash!”),
witamy się w sposób trochę bardziej rozbudowany.
„Mirëdita” to po prostu nasze „dzień dobry”,
ale… zależy o której godzinie! Używanie tego zwrotu o poranku nie jest wielką
zbrodnią, chociaż poprawniej brzmi „Mirëmëngjesi”, czyli „dobry poranek”,
obowiązujące do godziny dziesiątej. Życząc komuś „dobrego poranka” po
dziesiątej, możemy narazić się na pogardliwe prychnięcie i podejrzenie, że
jesteśmy z Grecji („A ty co? Grek? Też
dzień zaczynasz dopiero po dwunastej?”). Wieczorem nie ma większego problemu,
bo tu pada proste „Mirëmbrëma” - „Dobry wieczór”.
Kiedy
już dostosujemy powitanie do aktualnej godziny, następuje litania pytań:
-
„Si je? (alb.) / „Qysh je?” (kos.) – „Jak się masz?” (Jedyną
poprawną odpowiedzią na to pytanie jest „Mirë”, czyli „Dobrze”. Jeśli
EWIDENTNIE widać po nas, że nie mamy się dobrze, wtedy również odpowiadamy „Mirë”, wzdychając lub wzruszając
ramionami. Kto pomyślał, że to już ten czas na nasze polskie narzekanie – „avash
avash!”, bo
wywiad jeszcze się nie skończył…)
-
„Si kalon?”, „Ç’a bën?” – „Co robisz?”, w znaczeniu „Jak
leci? Co tam?”
-
przedziwne pytanie: „Ku
je?”,
czyli „Gdzie jesteś?” (na które zazwyczaj mam ochotę odpowiedzieć – „Obok ciebie”,
ale nie chodzi tu o nasze dosłowne położenie, a raczej o sytuację życiową).
Okrzyk „ku je?!” pojawia się też często, gdy
kogoś dawno nie widzieliśmy i chcemy wyrazić swoją radość, w znaczeniu „gdzieś
ty się podziewał (-a)?!”
-
najdziwniejsze pytanie na Bałkanach „A
je i/e lodhur?” – „Czy jesteś zmęczony (-a)?”, które pada często w pracy (przecież nie
możemy odpowiedzieć – „tak, mam już dość tej roboty!”). Na szczęście nie chodzi
wcale o nasz stosunek do pracy czy do kondycji fizycznej lub psychicznej. Ktoś
po prostu znów pyta „Jak leci?” i wcale nie oczekuje zwierzeń na temat
okropnego dnia.
Na
wszystkie te pytania (rzucane jednym tchem!) odpowiadamy, powtarzając parę razy
„Miiiiiiiiiirë”. To jednak jeszcze nie koniec. W dobrym tonie jest zapytać o zdrowie
znajomego i jego rodziny (najlepiej wymieniając najbliższe osoby – żona, córka,
syn, matka, ojciec itd.). Na tym kończy się przepytywanie, ale teraz zaczynamy
pytać my, a więc od nowa: „Si je? Si kalon?, Ç’a bën?” itd. Komu się wydaje, że takie pogaduszki zajmują pół dnia, od razu
wyprowadzę go z błędu – wszystko odbywa się w niecałą minutę!
Gdy
wyczerpiemy już listę pytań z naszej litanii, a mamy chwilę na dłuższą rozmowę,
przyjmujemy obowiązkowe zaproszenie na kawę. Teraz możemy sobie poplotkować i
ponarzekać.
Żegnamy
się, mówiąc po prostu „Mirupafshim” - „Do widzenia” lub „Natën
e mirë” (w skrócie „Natën”) -
„Dobranoc”.
Jeśli
już na samym początku rozbolała Was głowa od tych dziwnych słówek, nie martwcie
się! To Bałkany, nikt nie lubi utrudniać sobie życia, dlatego zamiast
skomplikowanych powitań i pożegnań, dostosowanych do pory dnia (nie mówiąc o
formie grzecznościowej, którą jest druga osoba liczby mnogiej…), możemy użyć
jednego sympatycznego słówka, które zastępuje je wszystkie. Powiedzcie po
prostu „ciao!” i wystarczy.
WYMOWA
ç – „cz”
dh – można wymówić „d”, ale poprawnie
wymawiamy (ładny przykład podaje Wikipedia) jak w angielskim słowie this
ë – w środku wyrazu „y” lub nieme; na końcu
wyrazu – nieme
gj – „dź”
nj –„ ń”
q – coś pomiędzy „ć” a „cz”; łatwiej wymawiać
„ć”
sh – „sz”
th – można wymówić „t”, ale poprawnie (znów
Wikipedia) podobnie jak w angielskim slowie think
x – „dz”
xh – „dż”
y – jak niemieckie lub tureckie „ü”
zh – „ż”

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz