niedziela, 26 kwietnia 2020

PANI KASIU... - "Jaki tu jest adres?!"



W Albanii przydaje się orientacja w terenie. Zdarza się, że nasze mieszkanie nie ma konkretnego adresu, a nawet jeśli ma, to wcale nie musi oznaczać, że zna je taksówkarz czy dostawca pizzy! Dawniej nazw ulic i numerów domów po prostu nie było, każdy się znał i w razie czego wystarczyło pytanie o miejsce zamieszkania konkretnej rodziny. Te czasy już dawno minęły, ulice mają swoje nazwy, a kwestia adresu nie powinna sprawiać problemu. Niestety to tylko pozory! 

Wydawałoby się, że dużego miasta, a szczególnie stolicy, ten problem nie dotyczy, ale zarówno w Tiranie, jak i w każdym większym mieście Albanii, naprawdę ciężko umówić się z kurierem. Podam przykład z czasów, kiedy mieszkałam w Prisztinie (tak tak, to nie Albania, ale i w Albanii, i w Kosowie, i na całych Bałkanach sytuacja wygląda podobnie..) i chciałam założyć w domu internet. Schody zaczęły się już przy rozmowie z panią w biurze dostawcy usług, bo swojego adresu po prostu nie znałam! Nie było go na umowie wynajmu mieszkania, a na rachunkach za prąd czy wodę ktoś wpisał sąsiednią ulicę. Na szczęście pani machnęła ręką, zapisała dzielnicę i kazała czekać na telefon od monterów. Skończyło się na tym, że w czasie rozmowy z monterami po prostu pokierowałam ich do swojej dzielnicy i umówiliśmy się przy znanym supermarkecie. 

Komu wydaje się, że to już przesada, nigdy nie zamawiał pizzy w Sarandzie… Teoretycznie Saranda ma swoje nazwy ulic, ale nikt ich nie kojarzy, łącznie z samymi mieszkańcami. Taksówkarz, poproszony o kurs na Rruga Gjergj Araniti, popatrzy na nas, jakbyśmy chcieli jechać na inną planetę. Co innego, gdy powiemy – „Poproszę na Rruga 5”, czyli na Ulicę Piątą. Zamiast nazw używa się numerów – ulica przy morzu to Ulica Pierwsza, jednokierunkowa przy parku to Ulica Druga, wyżej przy „stacji autobusowej” – Trzecia itd. Mówimy rzecz jasna o głównych ulicach. Mieszkając między Czwartą a Piątą, nie możemy powiedzieć – Czwarta i Pół! 

Wtedy przydaje się orientacja w terenie. Kto myśli, że z hotelami nie powinno być takich sytuacji, ten się grubo myli. Wiele razy byłam świadkiem, gdy turyści musieli dobrych kilka minut tłumaczyć, gdzie dokładnie znajduje się ich hotel, bo inaczej nici z transportu. 

Jak sobie poradzić z tym chaosem? Najprościej, czyli wymieniając punkty orientacyjne w okolicy. Znana restauracja, duży supermarket, biuro sieci telefonicznej to dobre punkty odniesienia. Podając nazwę ulicy, możecie trafić na kogoś, kto będzie się upierał, że ona po prostu… nie istnieje!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz