W Albanii przydaje się
orientacja w terenie. Zdarza się, że nasze mieszkanie nie ma konkretnego
adresu, a nawet jeśli ma, to wcale nie musi oznaczać, że zna je taksówkarz czy
dostawca pizzy! Dawniej nazw ulic i numerów domów po prostu nie było, każdy się
znał i w razie czego wystarczyło pytanie o miejsce zamieszkania konkretnej
rodziny. Te czasy już dawno minęły, ulice mają swoje nazwy, a kwestia adresu
nie powinna sprawiać problemu. Niestety to tylko pozory!
Wydawałoby się, że dużego
miasta, a szczególnie stolicy, ten problem nie dotyczy, ale zarówno w Tiranie,
jak i w każdym większym mieście Albanii, naprawdę ciężko umówić się z kurierem.
Podam przykład z czasów, kiedy mieszkałam w Prisztinie (tak tak, to nie
Albania, ale i w Albanii, i w Kosowie, i na całych Bałkanach sytuacja wygląda
podobnie..) i chciałam założyć w domu internet. Schody zaczęły się już przy
rozmowie z panią w biurze dostawcy usług, bo swojego adresu po prostu nie
znałam! Nie było go na umowie wynajmu mieszkania, a na rachunkach za prąd czy
wodę ktoś wpisał sąsiednią ulicę. Na szczęście pani machnęła ręką, zapisała
dzielnicę i kazała czekać na telefon od monterów. Skończyło się na tym, że w
czasie rozmowy z monterami po prostu pokierowałam ich do swojej dzielnicy i
umówiliśmy się przy znanym supermarkecie.
Komu wydaje się, że to już
przesada, nigdy nie zamawiał pizzy w Sarandzie… Teoretycznie Saranda ma swoje
nazwy ulic, ale nikt ich nie kojarzy, łącznie z samymi mieszkańcami.
Taksówkarz, poproszony o kurs na Rruga Gjergj Araniti, popatrzy na nas,
jakbyśmy chcieli jechać na inną planetę. Co innego, gdy powiemy – „Poproszę na
Rruga 5”, czyli na Ulicę Piątą. Zamiast nazw używa się numerów – ulica przy
morzu to Ulica Pierwsza, jednokierunkowa przy parku to Ulica Druga, wyżej przy
„stacji autobusowej” – Trzecia itd. Mówimy rzecz jasna o głównych ulicach. Mieszkając
między Czwartą a Piątą, nie możemy powiedzieć – Czwarta i Pół!
Wtedy przydaje się
orientacja w terenie. Kto myśli, że z hotelami nie powinno być takich sytuacji,
ten się grubo myli. Wiele razy byłam świadkiem, gdy turyści musieli dobrych
kilka minut tłumaczyć, gdzie dokładnie znajduje się ich hotel, bo inaczej nici
z transportu.
Jak sobie poradzić z tym
chaosem? Najprościej, czyli wymieniając punkty orientacyjne w okolicy. Znana
restauracja, duży supermarket, biuro sieci telefonicznej to dobre punkty
odniesienia. Podając nazwę ulicy, możecie trafić na kogoś, kto będzie się
upierał, że ona po prostu… nie istnieje!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz